Plastic tax to opłata, który płacą rządy państw za każdą tonę plastikowych opakowań, która zamiast do recyklingu trafia na wysypiska śmieci. Wszystkie kraje płacą tyle samo – 0,8 euro za kilogram odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych, których nie objął recykling.

Polska za cały 2022 rok zapłaci 1,7 mld zł, a to o blisko 60 mln zł więcej niż przed rokiem. Problem się pogłębia, bo nie tylko odpadów wytwarza się coraz więcej, ale zmieniono też sposób ich liczenia. Od 2021 r. z masy opakowań przyjętych do zakładu, do rozliczeń recyklingu należy odejmować te odpady, które do recyklingu się nie nadają, czyli ok. 29%. Obowiązkowy poziom zbiórek odpadów z tworzyw sztucznych nakłada ustawa o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz rozporządzenie ministra klimatu z 19 grudnia 2021r. Wymagany poziom to 30%, a zbieramy 37,7%, czyli powyżej wymaganego minimum. Jednak wynik ten oznacza, że nie przetwarzamy 62,3% opakowań z tworzyw sztucznych i to za nie płacimy podatek. Celem podatku jest, by dążyć do przetwarzania 100% zużywanych tworzyw. W przyszłym roku poziom zbiórki ma wzrosnąć do 40%, by w 2024 r. być już na poziomie 45%, a w 2030 r. dojść do 55%.

Dziś odpowiedzialność przedsiębiorców w zakresie recyklingu, oprócz opakowań z plastiku, dotyczy również opakowań ze szkła, aluminium i papieru, które w odpadach komunalnych zajmują ok. 40%. Do tego dochodzi odpowiedzialność przedsiębiorców za AGD i baterie, co daje łącznie ok. 45% odpadów, które mają wyznaczone cele recyklingu. W UE trwa teraz dyskusja o recyklingu odzieży i mebli, co objęłoby kolejne ok. 20÷30% odpadów komunalnych. Nacisk na recykling kładą unijne dyrektywy, w tym ta regulująca stosowanie jednorazowych produktów z plastiku (tzw. dyrektywa SUP – single use plastics), rozszerzoną odpowiedzialność producenta (ROP) i system kaucyjny. W Polsce niestety większość tego typu dyrektyw jest wdrażana z opóźnieniem.

 



Autor: Radosław Lajnert 
Zakład Ochrony Powietrza